BLACK CHILD 2007-02-19 :: 23:31:28

Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.



Copyriht - Francuska


skomentuj (9)

MAYBE BEYBE! 2007-02-09 :: 23:04:28

Moja twarz w twych oczach;
Twoja w mych się jawi.

Dwojga serc prawość;
W twarzach się odbija.

To co umiera -
Nie równo rozdano.
Gdy miłość jest jednością...

Gdy jedno drugie podobnie miłuje -
żadne nie słabnie i żadne nie skona.

Copyriht - Francuska


Dałam się złapać... pokochałam i to szalenie!
Panie, Panowie i wszyscy tu obecni - jakie plany na walentynki?

skomentuj (6)

BASIC INSTINCT 2007-02-04 :: 23:21:22

21 marca - pierwszy dzień wiosny... to jest proste i jasne dla każdego, lecz... nie dla mnie. Dlaczego?
Ponieważ:
+ od paru dni chodzę z uśmiechem na twarzy;
+ promieniuje odemnie dobra energia
(wskazówka: zakładać okulary przeciw słoneczne)
;
+ a co gorsza - zakochuje się...

Jednym słowem - wiosna już do mnie przyszła i to jak trzej królowie - z naręczem prezentów.

Copyriht - Francuska


Zadziwiam się i tym samym boje. Czy to bajka, która za pare dni się skończy? Moje ciało ma zwyczaj podstawiać mi nogę kiedy się boję. Kiedyś postanowię zbawić świat i wtedy zapadnę na dżumę albo cholerę i umrę w męczarniach.
To się nazywa instynkt samozachowawczy.

skomentuj (4)

SERCE MASZ JEDNO 2007-01-30 :: 20:30:39

ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość fizyczna ma wiele odmian. Seks jest bardzo szczególnym jej rodzajem, bo związanym z przekazem życia, ale miłość fizyczna w najszerszym tego słowa znaczeniu to każdy gest, spojrzenie, słowo powiedziane lub napisane, które buduje miłość między ludźmi.

Jezus dotykał ludzi. Mógi ich uzdrawiać i pocieszać na odległość, ale nie po to narodzi! się człowiekiem, by zachowywać taki dystans wobec ludzi. Jan Paweł II też nieustannie gładził ludzi po twarzach, głowach, przytulał.
Ludzie uśmiechają się do siebie, przemawiają ciepłym głosem, przytulają się, ściskają, całują dla wyrażenia wielu uczuć, którym wcale nie musi towarzyszyć pociąg seksualny. Kto w dzieciństwie nie był tak tulony i całowany, kto nie odebrał pierwszych lekcji miłości fizycznej, będzie później okaleczony. Będzie stronił od kontaktu fizycznego dla wyrażania dobrych uczuć. Miłość bojąca się fizycznego wyrazu jest smutna. Ale bywa, że większą wartość ma zaniechanie dotyku, powstrzymanie się od niego i to też jest przejaw największej miłości.

CZYTANIE Z OCZU
Kiedy udzielam ślubów, mówię do młodych: Stańcie do siebie twarzami, podajcie sobie ręce i powtarzajcie za mną słowa przysięgi małżeńskiej. I tu odkrycie: na 10 par, 7 nie patrzy sobie w oczy. Na mnie, na księdza, patrzą, chociaż nie mnie przysięgają, tylko sobie. Znajomy starszy ksiądz powiedział: „Nie dziw się, oni się pierwszy raz z tak bliska widzą, kiedy jest jasno, więc się czują nieswojo". Szkoda, bo narzeczeń-stwo jest po to, by nauczyć się patrzeć w oczy i czytać z oczu. Przychodzą tacy zakochani do kancelarii, więc pytam, czy się kochają. „Na zabój!" - mówią. „To niech się pan odwróci i powie, jaki kolor oczu ma pańska dziewczyna" -nakazuję. On na to: „Kolor oczu? Gośka, jaki ty masz kolor oczu?".

POKOCHAĆ KOMPLEKSY
Młodzi często chcą być szybko razem, natychmiast wziąć ślub. Nie chcą „tracić" czasu, by się lepiej poznać. A po ślubie żona mówi: „On w ogóle nie wie, co się we mnie dzieje". Ale i ona przed ślubem nie przyjrzała mu się dobrze, co lubi, z jakimi kumplami trzyma, jak reaguje na stres, jakie ma kompleksy, bo każdy facet jakieś ma. I czas narzeczeństwa jest po to, żeby nauczyć się tych kompleksów, pokochać je, umieć na nie zaradzić. Po to jest czas chodzenia ze sobą. I dlatego Kościół mówi: „Nie współżyjcie przed ślubem, bo seks was bardzo zaangażuje i przesłoni wszystko inne, co w małżeństwie okaże się ważne". Błogosławiony chłopak, który potrafi powiedzieć dziewczynie: „Nie spotkam się dzisiaj z tobą na osobności, bo mogę cię skrzywdzić. Ja jestem bystry, ja cię namówię na seks". Dziewczyno, jak to usłyszysz od chiopaka, to idź do kościoia, uklęknij i podziękuj za niego. Są tacy ludzie. Bo miłości trzeba się mozolnie uczyć. Co znaczy siowo „kocham", jeśli kogoś nie stać na wyrzeczenia dla dobra miłości?

PIĘĆ MINUT DLA BOGA
Poszedłem kiedyś po kolędzie do małżeństwa, które żyło ze sobą przez pół wieku. Pani domu poszła robić herbatę, a gospodarz do mnie w te słowa: „Proszę księdza, tak pięknej kobiety jak moja żona nie ma na całym świecie. Byłem kierowcą, jeździłem po Europie, ale drugiej takiej jak ona nie widziałem. Mówię: „Musieliście się niesamowicie dobrać, że tak się kochacie. - O, charaktery mamy paskudne - odpowiedział. -Tuż przed ślubem kłóciliśmy się potwornie. Dwa razy we mnie pierścionkiem zaręczynowym rzucała. I ktoś nam dał prezent ślubny -krucyfiks. Umówiliśmy się wtedy tak: kochanie, bierzemy ślub, ale codziennie wieczorem klękamy przed tym krzyżem na chwilę rozmowy z Bogiem. A jeśli się pokłócimy i któreś nie przyjdzie na modlitwę, to się przyznaje, że jest winne tej kłótni. I pokłóciliśmy się zaraz po ślubie, gdzie powiesić lustro. Ja mówię, że w przedpokoju, a żona, że w pokoju, bo jest śliczne. I mało brakowało, a lustro poleciałoby przez okno. Ale wieczorem idę na modlitwę. Żona uklękła z hukiem i klęczymy. Zaczynam: „Panie Boże, jak mi dajesz taką kobietę, to mi pomóż!". Ona mówi: „Wojska anielskie nie pokonają tego ciemnego umysłu!". Ksiądz nie uwierzy, ale myśmy kłócili się jeszcze przed krzyżem Pana Jezusa! A On do nas: „Dajcie już spokój, dzieci. I daliśmy" - skończył.
Jeśli małżonkowie postanowią uroczyście: codziennie wspólna chwila modlitwy, to szanse na przetrwanie małżeństwa wzrosną. Bo miłość to nie jest patrzenie się w siebie. Miłość to patrzenie w tym samym kierunku.

GOŚKA, CHODŹMY DO SPOWIEDZI
Wielu ludzi się boi małżeństwa, bo co czwarte małżeństwo w Polsce się rozpada. Jak sprawdzić, czy ma się szansę wytrwać? Są pewne próby charakteru, pewne znaki, które winny dawać do myślenia. Jeśli młodzi przed ślubem palną głupstwo i wylądują w łóżku, to czy on potem powie: „Gośka, świetna byłaś", czy „Chryste, co myśmy zrobili? Gośka, chodźmy do spowiedzi!". Jeśli ktoś się Boga nie boi, to małżeństwo będzie loterią. I druga zasada: zawsze doradzam dziewczynom, żeby zwróciły uwagę, jak chłopak mówi o swojej matce. Bo nieraz chłopak przyjdzie i rzuci: „Kochanie ty moje jedyne, jak dobrze cię widzieć! Ledwie dałem radę przyjść, bo moja głupia stara nie chciała mnie z domu wypuścić". To zły znak na przyszłość.

DŻENTELMEN I STARUSZKA
Znajoma dziewczyna opowiedziała mi swoją historię. Miała chiopaka, który się jej oświadczył. Ale ona ciągle nie wiedziała, co mu na to odpowiedzieç. Czuła, że za mało wie o swoich uczuciach i o nim. Kiedyś on odprowadzał ją na dworzec. Stali na peronie, rozmowa się nie kleiła. On wyczuł tę jej niepewność, więc powiedział, że nie chce jej ponaglaç z odpowiedzią na oświadczyny. Kiedy ona myślała, co by mu odrzec, on nagle zniknął. Teraz ona tak ten moment wspomina: „Rozglądam się i widzę, że mój narzeczony na ruchomych schodach trzyma pod rękę jakąś babcię i zjeżdża z nią na dół. Okazało się, że gdy ze mną rozmawiał, to kątem oka zobaczył, że staruszka straciła równowagę. Nie zastanawiał się, że właśnie mówimy o oświadczynach, tylko podbiegi i ją złapał. Kiedy babcię odstawił, to ja już bez cienia wahania powiedziałam mu: „Będę twoją żoną. Kocham cię". Zrozumiałam, kim jest chłopak, który mi się oświadczył.
Nie mamy osobnego serca od seksu, serca od miłości do narzeczonej, serca od kochania matki, serca od współczucia dla obcej babci. Tym samym sercem modlimy się i oszukujemy, kochamy i nienawidzimy, pożądamy i się troszczymy. Bo serce mamy jedno.



Fragment konferencji ks. Piotra Pawlukiewicza z kasety "Seks - poezja czy rzemiosło"

skomentuj (2)

DRUGA STRONA 2007-01-29 :: 18:56:06

Nie jestem wzorem cnót.
Bywam próżna, małostkowa, i miewam tajemnice. Czasami mam ochotę się z nich wyspowiadać. A potem mi przechodzi. Nie wszystko w życiu zrobiłam ładnie, ale - szczęście w nieszczęściu - dość dyskretnie. Przyjmuję to za okoliczność łągodzącą.
Świat w którym nikt nie ukrywałby niczego, w którym wszystkie myśli byłyby od razu wypowiadane na głos a chęci wprowadzane w czyn i omawiane, byłby zapewne ucieleśnionym koszmarem. Każdy ma w sobie jakąś strefę niejawną, i może dzięki temu związki stają się tak emocjonujące?

Copyriht - Francuska


Zaufanie - słowo klucz - zaufanie, bez którego żaden zwiazek nie miałby sensu, jest w gruncie rzeczy jak plaster zasłaniający czarną dziurę tajemnicy. Jeśli pozbędziemy się dziury, równie dobrze możemy pozbyć się plastra.
No to co wolicie: Całą prawdę czy zaufanie? Wiedzę czy wiarę? Słońce czy księżyc? Naukę czy czarnoksięstwo?
Ja tam nie mam już wyboru.
Kto nie ma sekretów, niech pierwszy zapali światło.

skomentuj (4)

KILLED THE PARIS 2007-01-27 :: 22:32:26

Czasem się zastanawiam, czy moja ciekawość nie jest czymś w rodzaju natręctwa, ale ostatecznie wolę ją błogosławić, bo dowodzi że palą się we mnie w końcu jakieś siły życiowe. Wystarczy że pomyślę że coś się więcej nie zdarzy i mam gotowy argument żeby się w to wpakować. Wystarczy że lekko pociągniesz mnie za warkoczyk, a dowiem się więcej niż się spodziewasz, i na pewno zajrzę gdzie nie trzeba.
Z ciekawości potrafię się zachować nieładnie, czasem niemoralnie, czasem niebezpiecznie. Ale przecież najlepsze historie są zawsze tam gdzie przyzwoite panienki nie bywają.

Copyriht - Francuska


Znalazłam w internecie zdjęcie nagrobka z moim imieniem i nazwiskiem, nosiła je mała dziewczynka która zmarła przedwcześnie jakieś sto lat temu. Jeśli kiedyś dorobię się własnego nagrobka, powinno być na nim napisane właśnie to:
Umarła z ciekawości.
Bo umrzeć z nudów, to musi być najgorsze ze wszystkiego.

Brakuje mi tu dawnego przyjaciela, by w trudnych chwilach i wielkich atakach mojej ciekawości, stawiałby mnie za warkoczyki do pionu... prawda Dominik?

PS. zapuszczam warkoczyki...

skomentuj (7)

NOWA POSTAWA = NOWE PODEJŚCIE 2007-01-26 :: 23:44:20

Znowu jestem. Z długiej podróży po której odechciewa się wszystkiego: szkoły, przyjaciół, miłości niedoskonałej, imprez, nie swojego trybu życia, nie swojej muzyki... Czasami ferie są tylko po to żeby można było docenić święty spokój. Ma to wiele zalet, choć może nie na pierwszy rzut oka... ;)

Copyriht - Francuska


Nowy kalendarz, nowe życie. Te same postanowienia noworoczne. Bo teraz będzie inaczej. Od nowa. Przede wszyskim: nowe podejście. Nowa postawa.
Choć uwielbaim zimę to najbardziej doceniam styczeń. Styczeń jest jak białe podkolanówki. Styczeń jest cały nowy.

skomentuj (3)

CZAS TERAŹNIEJSZY 2007-01-14 :: 23:36:15

Moja świetlana przyszłość nadeszła. I jak zawsze, podle, potraktowałam to jak oczywistość.

Mogłabym wyliczyć na palcach momenty, kiedy zrealizowanie jakiegoś planu dało mi dziką niepohamowaną frajdę, taką jaką sobie wyobrażałam. Zazwyczaj jest się wtedy... nie wiem, zbyt zmęczonym? Najlepsze co ma dla nas przyszłość to czekanie, trzymanie kciuków, marzenie, planowanie, wyobrażanie. Przyszłość dotknięta staje się odczarowana. Dlaczego w młodych ludziach jest tyle wiary, tyle życia, energii, soków i pieprzu? Bo prawie całe ich życie to przyszłość. Nic nie jest, a wszystko może być.

Copyriht - Francuska


"Im więcej modalności przybiera skostniałą formę konkretu, tym bardziej pokorniejemy."
Już nie będę piratem i kosmonautą. Ani baletnicą. Ani wielkim wynalazcą. Jestem...

Jestem kobietą! :D ;)
"Alternatywą dla życia wiecznego jest życie wielokrotnie równoległe. Tu nadal wszystko może się zdarzyć."
Rozszczepiona teraźniejszość będzie od dziś moim syropem juhu.
Potajemnie wymknę się dorastaniu.
Tylko patrzcie.

skomentuj (2)

EPILOG 2007-01-07 :: 23:07:19

Do dziś mi się śni. Czasami na ulicy widzę kogoś podobnego, i chociaż wiem że to nie on, to przez chwilę robi mi się duszno, kiedy przez tętnice przepływa nagła fala krwi. Czasem śni mi się tak pięknie, że budzę się z jakąś nostalgią i przez cały dzień noszę w sobie ten dziwny stan, jakby tęsknotę.., ale to było tak dawno, że w tym wspomnieniu nie ma już prawie nic prawdziwego, więc co to za tęsknota?

Zasłużył sobie na to, żebym go przeklinała. Czasami go przeklinam. Czasami za nim tęsknię.

Copyriht - Francuska


Czasami chciałabym go spotkać, trochę dla zemsty, trochę z tej tęsknoty, trochę z ciekawości, trochę żeby sobie udowodnić że to nie za nim tęsknię, a za czymś czego już dawno nie ma.

Chciałabym go spotkać w taki sposób, żeby się o tym nie dowiedział. Żeby przypadkiem nie pomyślał że mógłby mnie mieć, bo wtedy krzyczałabym z upokorzenia.

Chciałabym żeby go bolało, ale do ludzkich uczuć nigdy nie był szczególnie zdolny. I pewnie to jedyne co się nie zmieniło od tamtego czasu.

Potrzebna mi jest zemsta. Miękka, kobieca, ledwo widoczna, satysfakcjonująca, niezapomniana. Zemsta. Potrzebny mi jest epilog. Inaczej nigdy nie będę wolna.

"To kobieta wywiodła mężczyznę z raju i tylko ona może go tam zaprowadzić"

skomentuj (2)

LISTEN... 2007-01-01 :: 23:16:57

Jestem sama na skrzyżowaniu
Nie jestem w domu, moim własnym domu
I spróbowałam, i spróbowałam powiedzieć co jest w moim umyśle
Powinieneś był wiedzieć
... teraz jestem wypełniona wiarą w ciebie
Nie wiesz co czuję
Jestem więcej niż kimś za kogo mnie brałeś
Walczyłam za twoim głosem myśląc że dałeś go dla mnie
Ale teraz musze znaleźć mój własny..

***


Copyriht - Francuska


Ponieważ udało mi się zrealizować mój plan
Mam siebie, swoją dusze i mnie
Mam to wszystko, w końcu!
To jest to czego nie mogłam znaleźć
I to nie potrzebuje płaczu
Biorę „vow” teraz, w tej chwili
Ja jestem swoim najlepszym przyjacielem

skomentuj (1)

WIERZYCIE W ANIOŁY? 2006-12-14 :: 22:39:35

Obecnie francuska jest przytłoczona górą spraw, obietnic, książek, itp... Obiecałam sobie, że tego blogu nie pożuce, a tak naprawdę... heh, wstyd się przyznać... zapomniałąm sobie o nim. Lecz pomyslałam, że dodam kilka zmian, by było ciekawiej. Tym samym narazie nowy layout, ale za kilka dni cały blog sie przeistoczy w coś nowego i mam nadzieje, ciekawego...

FRANCUSKA POWRACA
Wierzycie w anioły ?

Copyriht - Francuska

skomentuj (6)

INTERNETOWE TOWARZYSTWO 2006-11-22 :: 09:05:31

Czy uwierzylibyście mi, gdybym napisała teraz, że jakiś czas temu byłam w ciąży, ale dziecko usunęłam?
A gdybym napisała, że jestem transwestytą? Że zmieniłam płeć, bo czułam i myślałam jak wy - kobiety, ale moje ciało sie z tymi myślami kłóciło?
Czy uwierzylibyście, że nigdy nic, co wam napisałam, nie było prawdą?
Że moi rodzice zginęli w wypadku drogowym, a ja tułałam się po domach dziecka?
Czy uwierzylibyście, że kradnę, ćpam, puszczam się?
Że w oczach mam nienawiść i tak naprawdę chciałabym, abyście wszyscy pocałowali mnie w cztery litery?
Że nie potrzebuję niczyjej litości, gdy jest mi źle, ani niczyjej radości, gdy osiągam sukces?
Czy uwierzylibyście, gdybym napisała...

Jak wiele masz zaufania do ludzi, z którymi masz do czynienia w internecie?

Czy nie za wiele? ...

skomentuj (9)

JAK IM 'TO' POWIEDZIEĆ? 2006-11-16 :: 21:17:29

Nie jestem wylewną kobietą. Nie lubię trąbić naokoło o swoich uczuciach. Bardzo trudno jest mi również powiedzieć coś ważnego najbliższej osobie. Takie trochę męskie hormony we mnie siedzą. Dlatego...
Nie powiem rodzicom, jak bardzo ich kocham i jak cieszę się, że jestem właśnie ich córką.
Ale ugotuję obiad, pozmywam naczynia i zrobię te głupie zakupy. Żeby wiedzieli...

Nie wiedzą, że tak naprawdę każda kłótnia jest dla mnie wzmocnieniem, prędzej czy później wyciągam z niej pozytywne wnioski. Nie wiedzą, że budują we mnie mury niezdolne do zniszczenia przez przeciwności losu. Nie wiedzą, bo nigdy im tego nie powiedziałam.
Nie umiem.
Słowa zawsze wyprzedzone są przez łzy, które uniemożliwiają mowę. Taka jestem.

***

Nigdy nie powiem Mu, że za każdym razem cieszę się na jego widok. Ale do każdego przywitania w drzwiach będę dołączała promienisty uśmiech. I on będzie wiedział.
Kiedyś nie powiem, że kocham go nad życie i zrobiłabym dla niego wszystko. Ale powiem, że jest fantastycznym mężczyzną i, że można z nim przejść śmiało przez życie.
***

Kocham moich najbliższych ponad wszystko. Nigdy tego nie usłyszą.
Mam jednak nadzieję, że zobaczą.

skomentuj (6)

NOWE LEPSZE(?) CZASY? 2006-11-09 :: 19:40:21

Kiedyś były kawiarenki, w których młodzi spotykali się na randkach.
Dzisiaj też są kawiarenki... internetowe. Wśród tych kabli - łączy, nie ma miejsca na dawną nutkę romantyzmu.
Kiedyś dziewczyny marzyły o księciach z bajki, na białym rumaku.
Dzisiaj też marzą o księciach, a najlepiej, żeby towarzyszące im konie były mechaniczne i miały napęd na 4 koła.

Copyriht - Francuska


Kiedyś momentowi zerwania związku towarzyszyły oczy pełne smutku, wyrazy skruchy, współczucia.
Dziś zrywa się za pomocą smsa.
Kiedyś dwoje ludzi splatało swoje ciała w namiętnym uniesieniu oraz okrzykach rozkoszy. Topiło się nawzajem w zapachu, dotyku i smaku.
Dzisiaj jest wirtualny seks.
Nie jestem pewna,
czy taka nowoczesność zawsze podąża
w dobrym kierunku...

skomentuj (6)

POKIERUJ SWOJĄ URODĄ 2006-11-06 :: 21:27:13

Piękna kobieta ma piękne oczy.
Atrakcyjna ma w nich błysk, który zwala panów z nóg.
Piękna kobieta ma małe zgrabne uszy.
Atrakcyjna umie słuchać.
Piękna kobieta ma wymiary modelki.
Atrakcyjna – figurę klepsydry mimo wagi, jakiej wstydziłaby się każda rasowa modelka.
Piękna kobieta ma białe równe zęby.
Atrakcyjnej uśmiech nie schodzi z twarzy.
Piękna kobieta ma szczęście od natury.
Atrakcyjna to szczęście sieje wokół.
Na piękne kobiety chce się patrzeć.
Atrakcyjne chce się mieć.
I tyle mi wystarczy. Ta mała świadomość, prosty kontrargument na wszelkie wywody, że piękne kobiety są nieszczęśliwe, samotne i sztuczne.
Nie interesuje mnie zbytnio, jakie życie prowadzą piękne kobiety. I nigdy nie będzie, bo być piękną kobietą jest bardzo trudno.
Atrakcyjną wręcz przeciwnie.
Polecam!

skomentuj (4)

DZIEWCZYNY Z OKŁADKI 2006-11-04 :: 10:15:14

Kobieta określenie osobnika płci żeńskiej z rodzaju Homo. Różni się od mężczyzny budową morfologiczną i anatomiczną oraz zachowaniem. Jest zdolna do rozrodu przez cały rok, co wyróżnia ją spośród większości samic ssaków. Myślimy sobie: ideał? Nie sądzę, bo nie istnieje.

Patrząc na okładki różnych czasopism widzimy piękne kobiety, przeważnie nasze ideały, osoby do których chodź w 10% chcemy być podobne. Myślimy sobie: przyszła taka dziewczyna na sesję fotograficzną. Ubrała się w to, co przyniosła jej stylistka. Przeważnie są to ubrania (lub coś co je przypomina), w których wychodząc na ulice zostałybyśmy od razu wyśmiane i obrzucone wielką krytyką, ale w czasopismach tak nie jest… liczy się marka: Dior, Gucci, Versace, Armani, Zień, etc. Następnie modelce przypudrowano nosek, żeby nie lśnił jak miejska latarnia i pomalowano usteczka. Stanęła przed panem fotografem i PSTRYK! Gotowe. Wieszaczek dygnął, dostał wysokie honorarium i sobie poszedł.
Zaś w rzeczywistości wyglądało to tak: młoda dama przez dwie godziny była malowana i czesana. Została przyodziana w ciuchy. Asystent fotografa przez następnie kwadranse ustawiał światło, żeby owa pani była podobna do czegoś, a fotograf zrobił rolki zdjęć, z których wybrano jedno, jedyne. I nad tym wyjątkowym przez kilkanaście godzin pracował sztab grafików komputerowych, aby tu wyszczuplić tam wydłużyć, a także skorygować pryszcze, których makijaż nie zdołał ukryć. I w XXI wieku tak się pracuje nad KAŻDYM zdjęciem. Tak wygląda ideał, do którego każda dziewczyna się porównuje. Z ręką na sercu mogę przyznać, że kiedyś też tak miałam. Patrzyłam i myślałam: jak one to robią, że tak wyglądają?
Ostatnio gdzieś na jakieś młodzieżowej stronie przeczytałam, że pewna nastolatka pobiła rekord. Ważyła 45kg,a po świętach 47. I ma wielki problem! Co robić?! Taka otyłość! Patologia... Zapomniał wół, jak cielęciem był. A był.. i też kompleksy miał. Jak człowiek się rozwija, to niestety sobie rośnie, ale tak jakoś nierówno. Każdy jest inny i każdemu podoba się co innego. Na przykład taka Jennifer Lopez jest tłuściutką foczką, a pośladki ma jak kopiec kreta. I co? Wszyscy mówią o niej, że jest jedną z najseksowniejszych istot naszej części galaktyki.
Zasada jest prosta: chowamy co jest naszym zdaniem brzydkie, a pokazujemy co piękne i nie wierzyć we wszystko co takie niby nadzwyczajne i doskonałe. Małe też piękne! Kiedyś moja przyjaciółka powiedziała: "Trzeba stuknąć palec o palec, a nie czekać na cud!". W pełni się z tym zgadzam.
[za tą parce zostałam nagrodzona oceną bardzo dobry] :)

Na zakończenie polecam filmik.


thanks: bezpruderyjna

skomentuj (11)

MOJEGO MĘŻCZYZNY PRZEKRÓJ POPRZECZNY 2006-11-03 :: 08:06:05

Inni widzą jego zielone oczy.
Ja widzę jego wzrok pożerający mnie i każdy mój najdrobniejszy ruch.
Inni widzą jego kształtne usta.
Ja widzę usta, przez które przepływa milion pięknych i czułych słów. A których ja nie chcę - nie potrafię słuchać.
Inni widzą jego idealne zęby.
Ja widzę jego uśmiech na swój widok.
Inni widzą jego ciekawą fryzurę.
Ja widzę na jego głowie ciemny ocean włosów, który mogę przepływać swoimi dłońmi godzinami.
Inni widzą w nim nieestetyczny zarost.
Ja każę mu go zapuszczać.
Inni widzą jego ogromne i umieśnione barki.
Ja widzę ramiona, w których krzywda stać mi się nie może. Najbezpieczniejsze miejsce na ziemi.
Inni widzą jego opalone, zgrabne nogi koszykarza.
Ja widzę nogi, które przeszły kilometry w poszukiwaniu szczęścia.
Inni widzą w nim zwykłe, niczym nie wyróżniające się męskie dłonie.
Ja widzę w nich ciepło, którym może ogrzać całe moje ciało. I widzę siłę, którą unieść potrafi wiele.

...


Copyriht - Francuska


W oczach innych jest dziecinny i naiwny.
W moich jest optymistą. Niepoprawnym.
W oczach innych jest cwaniakiem.
W moich - po prostu pewny siebie.
W oczach innych gra fajną, energetyczną muzykę.
Ja wiem, że naprawdę fajną muzykę słucha, gdy jest sam.
W oczach innych jest nie do zdarcia i ma serce z kamienia.
W moich - ma największe, najbardziej pełne czułości, ciepła i potrzebujące miłości serce ze wszystkich spotkanych.
Dla innych jest przedmiotem pożądania.
Dla mnie - posiadania.
Jestem z nim. I życzę mu, żeby spotkał kiedyś osobę, która obdaruje go taką ilością szczęścia, jaką częstuje mnie.
Czy życzę mu siebie ? ...

skomentuj (5)

[nie] IDEALNE KOBIETY 2006-11-02 :: 12:28:00

Nie jestem ideałem kobiety, bo nie mam nóg do ziemi. Ale są zgrabne, lekko umięśnione.
Nie jestem ideałem kobiety, bo nie mam rzędu pięknych, lśniących zębów. Są białe i równe, ale równocześnie matka natura obdarzyła mnie specyficzną "furtką" między jedynkami. Mówią, że dodaje mi uroku.
Nie jestem ideałem kobiety, bo nie mam głębokich niebieskich oczu. Są czekoladowe. Do czarnych włosów jakby idealne.
Nie jestem ideałem kobiety, bo nie mam ciała w kolorze pięknej opalenizny. Za to skóra jest gładka. I miła w dotyku. To ponoć fajne jest.
Nie jestem ideałem kobiety, bo nie mam standardowych wymiarów. Ale mam płaski brzuch, uwydatnione biodra i współgrający biust. Wszystko w odpowiednich proporacjach. Mimo, że nie idealnych.
Nie jestem ideałem kobiety, bo nie mam twarzy modelki. Mała kuleczka na końcu nosa, rumieńce, usta o murzyńskim kształcie... Mogłabym wymieniać bez końca.
Nieidealne kobiety mają wiele kompleksów. Trzymają je głęboko w środku. Tak, żeby inni o nich nie wiedzieli.
Nieidealne kobiety uśmiechają sie nad wyraz często. Choć pozornie nie mają powodów. Nie są przecież idealne.
Nieidealne kobiety mają cięty humor, błyskotliwe odpowiedzi, zadziorność i błysk w oku.
Nieidealne kobiety bawią i wzruszają ludzi w około.
DLATEGO...
Nieidealne kobiety bardziej się cenią i spotykają idealnych mężczyzn :)
Ale o tym niedługo...

skomentuj (11)

TYTUŁEM WSTĘPU 2006-11-01 :: 12:25:27

Jak przystało na początek, grzecznie się przywitam. Chociaż z grzecznością to u mnie różne bywa. Ale mówią mi, że pozornie wyglądam na miłą, niech więc i tym razem tak wam się wydaje. Prawda i tak wyjdzie w praniu.

Copyriht - Francuska


Jestem sobie zwyczajną - niezwyczajną młodzieżą, która lubi od czasu do czasu naskrobać coś do zeszytu pod poduszką (kiedyś to się pamiętnik nazywało, a teraz??). Musze wyrobić własny styl - tak mi kazali, bo czeka mnie świetlana przyszłość jako dziennikarki. Oby się nie mylili. A więc jak kazali - tak robię. PIszę i szukam: własnego stylu, klimatu i czego tam jeszcze trzeba po to, żeby znaleźć się w tym szalonym świecie ludzi wszystko wiedzących i wszędzie będących. Zawsze na miejsce, zawsze na czas. Wiem, że moje pisanie niekoniecznie jest dobre. Niekoniecznie jest ciekawe. Ale jest - a to już coś. Teraz trzeba je szlifować. Najważniejsze, że otoczka jest niezła. Otoczka czyli cała ja: wszędzie się wkręci, wszystko załatwi, głowa pełna pomysłów i zawsze w chmurach, niewyczerpane pokłady energii, dużo samozaparcia.
Jestem trochę bezczelna. To wiem. Zresztą mówią mi to naokoło. Ale jestem taka po to, żeby coś w życiu osiągnąć. Nie robię tego złośliwie. Robię to z celem. Swoim najbliższym nie wchodzę w życie z buciorami - sami do mnie przychodzą. Lubią, bo umiem słuchać.
Mam wielu przyjaciół. Wrogów też mam - nie martwi mnie to. Wychodzę z założenia, że człowiek, którego kochają wszyscy - jest nikim. Gdzieś to przeczytałam, a skoro mi się podoba, tzn że się z tym utożsamiam.
Jaka jeszcze jestem? Troszkę pyskata. Trochę smarkata. Czasem zbyt pewna siebie. Znam swoją wartość. Jestem szczęśliwa. Dlaczego? Bo szczęście to cała masa drobnych rzeczy, które towarzyszą mi każdego dnia. I każdego dnia znajduję nowe. Uwielbiam się za to. I innych za to też uwielbiam. Tylko takimi ludźmi się otaczam - takich przyciągam.
Więc jeśli jesteś u progu depresji, chcesz umrzeć, życie Cię nudzi i męczy - nie zaglądaj tutaj. Bo będziesz jeszcze bardziej zdołowany. Zdołowany świadomością, że życie jest cudowne, trzeba tylko umieć do niego podejść. No chyba, że chcesz się tego nauczyć. To zostań. Zapraszam.
Pozdrawiam - Agnieszka

skomentuj (5)